nienawidzę świąt
24 gru 2010 Dodaj komentarz
Kłęby myśli pękają jak bańka mydlana, pozszywane serce jest już czarne, jest jak popiół, jak wypalony węgielek. I stygnie.
Na dworze minus dwadzieścia, słychać tylko skrzypienie śniegu. Świeci tylko niemoralny księżyc. Pusto i biało. Samotnie. Aż sterylnie…
Ostatnio komentowali: