nienawidzę świąt

Kłęby myśli pękają jak bańka mydlana, pozszywane serce jest już czarne, jest jak popiół, jak wypalony węgielek. I stygnie.
Na dworze minus dwadzieścia, słychać tylko skrzypienie śniegu. Świeci tylko niemoralny księżyc. Pusto i biało. Samotnie. Aż sterylnie…

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.