Zaprzypominajka
29 cze 2009 5 komentarzy
Tradycyjnie, jak po każdym weekendzie, jestem rozleniwiona i mam wory pod oczami wielkości co najmniej dwóch piłkarskich boisk. Dwóch pod jednym okiem oczywiście. Ponadto wyglądam jakbym skonała, co najmniej dwa razy. No, już trudno – wykuruję się. Kiedyś… Bo to jest w tym najgorsze, że ten tydzień będzie jeszcze BAARDZO długo trwał. Bardzo. Im bliżej jest do końca sesji, tym mniej czasu mam. Logiczne? WCALE!
Ale spoko, bez histerii, trzeba tylko to wszystko ogarnąć. W tym tygodniu muszę:
- podlać kwiatki – tak, kaktusy też, jeśli nawet one zaczynają usychać, znaczy, że jest źle, prawda?
- dorwać kota
- wykąpać kota
- zatamować i zakleić rany po kąpieli kota
- umyć szyby (tak, wymysł mamuśki…)
- wytrzepać dywan
- zrobić porządne, mega-pranie (no, brakuje mi już skarpetek?!)
- odchudzać się*
- obejrzeć “Adwokata Diabła”
- znaleźć zestaw zadań na egzamin
- przeczytać zadania na egzamin
- spróbować zrozumieć zadania na egzamin
- po prostu wykuć na pamięć zadania na egzamin
- jeśli mój mózg odmówi współpracy, załamać się
- spać
- oddychać
- sprawdzić, czy czarne spodnie są i są czyste
- wyprać czarne spodnie
- zafizykować sobie znów mózg
- odpisać na zaległe listy, wiadomości, maile, brr!
- pójść do banku
- zapłacić mandat
- uśmiechnąć się i…
- …nawymyślać na siebie po cichu
- zafizykować się na śmierć (bądź też na trzecie boisko pod okiem)
- sprawdzić, o której mam pociąg
- kupić bilety
- wyspać się
- nie zaspać
- wstać
- zjeść śniadanie
- nie przesadzić z kawą
- znaleźć rano czarne spodnie
- znaleźć buty
- znaleźć białą bluzkę
- nie spóźnić się na pociąg
- myśleć pozytywnie
- myśleć pozytywnie
- myśleć pozytywnie
- zdać
- ucieszyć się
- zadzwonić do Wu, że zdałam
- odprężyć się, wreszcie, mhmm!
- iść do fryzjera, kosmetyczki, solarium (o taak!), masażysty
- kupić sobie super-seksowną bieliznę… i…
- …i w ramach nagrodzenia samej siebie, znaleźć Wu (tak, gdziekolwiek wtedy będziesz, Kochany!) i być baaardzo niegrzecznym kociakiem. Mrrr!
* dotyczy tak zwanego międzyczasu
PS: Patrzcie, nasi tu są!
lip 01, 2009 @ 19:47:33
a ja widziałam “Adwokata diabła” :)
lip 01, 2009 @ 22:23:59
Aaa… ja się na niego czaję :D
lip 08, 2009 @ 22:04:37
cytat: “… # znaleźć rano czarne spodnie
# znaleźć buty
# znaleźć białą bluzkę
# nie spóźnić się na pociąg …”
ZNAM TO! :-)
I jeszcze: znaleźć klucze!, znaleźć dokumenty i kluczyki (gdy autem, zamiast rowerem), no, znaleźć rower to już raczej nie bywa ;-)
Powitanko od grzybowiska :-o
lip 08, 2009 @ 22:12:25
kto wie, kto wie, rower też się czasem zawieru…. nie, masz rację. Rower się nie gubi :D
AAA! :)
lip 08, 2009 @ 23:27:57
No, czasem gubi się siodełko od rowera montowane na szybkozłączkę, jak rowerek czeka na Panią pod Multikinem, aż ta wyjdzie z kina … Ale to ginięcie to raczej sprawka “czynnika zewnętrznego” :-(