Zakupów szaau???

4 07 2009

Nareszcie pojechałam na te zakupy. Tak, TE, które sobie obiecałam już… hohohoo, nawet nie pamiętam kiedy. To znaczy wtedy to była obietnica nabycia czegoś fajnego i wymarzonego – o spódnicy marzyłam, takiej, wiecie, co to będzie sprawiała wrażenie, że ma na metce napisany rozmiar o rozmiar mniejszy niż ma naprawdę, albo o spodniach, które będą mi o 100% nogi wydłużać.
Ostatecznie skończyło się na zakupie żakietu, o którym nigdy nawet bym nie pomyślała. No, niby też się przyda, w sumie elegancka rzecz, kiedyś trzeba i w takie rzeczy zacząć inwestować (jezu, to już ten wiek???). Ale ostatecznie, po dwugodzinnym łażeniu po Galerii, okazało się, że nikt, ale to NIKT, żadna firma nie wyprodukowała takiego żakietu, jak sobie po drodze wymarzyłam. Hę, kurczę?! Skazana byłam na te wszytskie trzy_czwarte_rękawa, różowe/żółte/pistacjowe i wszystkie inne oczojebne kolory żakiety. Luz.
Wzięłam te, które według mnie były pomalowane na jak najspokojniejszy kolor. No… nie było takich, więc do przymierzalni doczłapałam z czerwonym, zielonym i brązowym żakiecikiem.
Y, kurfa! Dlaczego rozmiar M jest w rozmiarze XS?
Dlaczego rozmiar S wcale nie róni się od L?
I dlaczego, do jasnej ciasnej, nie ma mojego M?
Wyszłam. Najpierw z siebie, potem z przymierzalni.
Mój dobry humor dostał po pysku! Zaliczył zgon i upadek na ryj z wysokości conajmniej wieży kościoła Mariackiego, z tym, że w odwrotnej kolejności. Dobra. Luz. Pójdę do konkurencji.
Poszłam. Tam też mieli tylko jakieś takie turkujaskrawe i oranżawe, a jeden nawet w biało-landrynkowe paski był. I tylko moje rozmiary. Gaszz, może w moim rozmiarze są produkowane tylko stroje dla klaunów? No, ja rozumiem, że “będzie wesoło”, ale bez przesady…

Ostatecznie znalazłam ładny, skromny, czarny żakiet. Już nawet nie pamiętam gdzie, mam mieszankę sklepów w głowie. I koszulkę, taką z zamkiem. Namalowanym zamkiem!
Czekam aż wyjdzie z niego królewna :)

“Fototapetę” Michała Witkowskiego




Physics is phun

1 07 2009

Nie jestem świrem, nie odczuwam przyjemności z wyprowadzania wzorów,  nienawidzę fizyki, nie bawi mnie obliczanie pierwiastków z pierwiastków całek podwójnych. Potrójnych ani zamkniętych też nie. I nie uważam, że to w jakikolwiek sposób komukolwiek mogłoby sprawiać przyjemność. Pomijam matematycznych kretynów.

Obecnie jestem rozeźlona. Mam ochotę komuś przyłożyć. Przywalić, przyfasolić, przypierdzielić, przyjebnąć baseballem, czy nawet poczęstować go jedzeniem mojej roboty, o truciciele! Czuję gniew, senność,  łzy, irytację, smutek, tęsknotę, duchotę w powietrzu i wkurw! Mam nienawiść w głowie, mam mord w oczach!!! A-a, a propos:

Physics Przy czym długość pozostałego życia ludzia= √(2d/g)

Ha-ha, tyle umiem. Luz.





Zaprzypominajka

29 06 2009

Tradycyjnie, jak po każdym weekendzie, jestem rozleniwiona i mam wory pod oczami wielkości co najmniej dwóch piłkarskich boisk. Dwóch pod jednym okiem oczywiście. Ponadto wyglądam jakbym skonała, co najmniej dwa razy. No, już trudno – wykuruję się. Kiedyś… Bo to jest w tym najgorsze, że ten tydzień będzie jeszcze BAARDZO długo trwał. Bardzo. Im bliżej jest do końca sesji, tym mniej czasu mam. Logiczne? WCALE!
Ale spoko, bez histerii, trzeba tylko to wszystko ogarnąć. W tym tygodniu muszę:

  1. podlać kwiatki – tak, kaktusy też, jeśli nawet one zaczynają usychać, znaczy, że jest źle, prawda?
  2. dorwać kota
  3. wykąpać kota
  4. zatamować i zakleić rany po kąpieli kota
  5. umyć szyby (tak, wymysł mamuśki…)
  6. wytrzepać dywan
  7. zrobić porządne, mega-pranie (no, brakuje mi już skarpetek?!)
  8. odchudzać się*
  9. obejrzeć “Adwokata Diabła”
  10. znaleźć zestaw zadań na egzamin
  11. przeczytać zadania na egzamin
  12. spróbować zrozumieć zadania na egzamin
  13. po prostu wykuć na pamięć zadania na egzamin
  14. jeśli mój mózg odmówi współpracy, załamać się
  15. spać
  16. oddychać
  17. sprawdzić, czy czarne spodnie są i są czyste
  18. wyprać czarne spodnie
  19. zafizykować sobie znów mózg
  20. odpisać na zaległe listy, wiadomości, maile, brr!
  21. pójść do banku
  22. zapłacić mandat
  23. uśmiechnąć się i…
  24. …nawymyślać na siebie po cichu
  25. zafizykować się na śmierć (bądź też na trzecie boisko pod okiem)
  26. sprawdzić, o której mam pociąg
  27. kupić bilety
  28. wyspać się
  29. nie zaspać
  30. wstać
  31. zjeść śniadanie
  32. nie przesadzić z kawą
  33. znaleźć rano czarne spodnie
  34. znaleźć buty
  35. znaleźć białą bluzkę
  36. nie spóźnić się na pociąg
  37. myśleć pozytywnie
  38. myśleć pozytywnie
  39. myśleć pozytywnie
  40. zdać
  41. ucieszyć się
  42. zadzwonić do Wu, że zdałam
  43. odprężyć się, wreszcie, mhmm!
  44. iść do fryzjera, kosmetyczki, solarium (o taak!), masażysty
  45. kupić sobie super-seksowną bieliznę… i…
  46. …i w ramach nagrodzenia samej siebie, znaleźć Wu (tak, gdziekolwiek wtedy będziesz, Kochany!) i być baaardzo niegrzecznym kociakiem. Mrrr!

* dotyczy tak zwanego międzyczasu

PS: Patrzcie, nasi tu są!